Menu

patchwork

marynowany urok dekadencji!

Posucha październikowa

maxxximus31

Długo nie pisałem. To mnie się zdarza. Nawet często. Nazbyt często. Na szczęście powróciłem do bloga i powróciłem do pisania. Rozciągam swe synapsy w intelektualnej rozgrzewce i mam nadzieję, że nie utraciły ani gibkości, ani siły. Ten rok dobiega końca. Nie mogę się doczekać, gdy na kalendarzu zobaczę datę 2016. Najgorsze jest jednak to, że z końcem starego roku zobaczę w telewizorze triumfującego Kaczora wraz z jego twarzową świtą. Czuję nawet jak już się przygotowują do objęcia władzy i wprowadzenia rozwiązań wpychających Polskę w ramiona średniowiecza. Polska nie musi być mądra, musi być katolicko-narodowo-przaśno-komunistyczna. Tak, taka musi być.

Nie zamierzam dzisiaj pisać o polityce, bo wróciłem z Rumunii, która poza prawie identycznymi jak polskie tablicami rejestracyjnymi, rozdrobnieniem klastrowym oraz paroma innymi przymiotami ducha, które można wyciąć ze sztampowej opowiastki o narodzie Lecha, to jednak posiada wciąż urok nie do końca zniszczonego komercją społeczeństwa. Kobiety piękne, mężczyźni - swą odmiennością - przystojni, ludzie umieją się bawić i są nie tylko gościnni, ale - co niespotykane w wielu miejscach - nadal lubią Polaków. No, czegóż chcieć więcej?

Jedna rzecz mnie tam tylko przeraża: konieczność jazdy samochodem po Bukareszcie. Może tylko wytrawni kierowcy rodem z Warszawy, dla których wiele zachowań związanych z kulturą jazdy pozostaje jedynie zbędnym zapisem kodeksowym, odnajdą w takim Bukareszcie wyzwanie godne huzara, ale nawet dla nich wiele zachowań kierowców będzie uznane za nie tylko dziwne, ale wręcz zdumiewające.

Jadąc na wprost jedną z głównych arterii., na skrzyżowaniu trzypasmowych jezdni, samochody - jak to w naszych cywilizowanych krajach - pchają się bez umiaru do lewoskrętu. Nie mogąc zjechać ze skrzyżowania , stają się zaczynem chaosu, bowiem samochody - mając już zielone światło - zaczynają wjeżdżać na już zajęte skrzyżowanie. Do tego kierowca, który stał za moim samochodem, nagle włącza prawy kierunkowskaz, zjeżdża na skrajny lewy pas, wbija się w stado samochodów i kompletnie odcinam wszystkim drogę ucieczki.

20151008_083008

Temu wszystkiemu przygląda się pan policjant, który prawdopodobnie został skierowany na skrzyżowanie celem pomocy kierowcom w rozładowaniu sytuacji stresowych. Pan policjant przygląda się z boku i nie reaguje. To oczywiste, przecież stoi po drugiej stronie, a chaos jest na środku. Na koniec jeden z kierowców postanawia wyjść z samochodu. Wysiada i zaczyna krzyczeć na mundurowego. Tamten tylko rozkłada bezradnie ręce, jakby pytając: czego ty chcesz ode mnie człowieku, przecież ja sobie spokojnie stoję! Jedziesz samochodem? To sobie chłopie radź, a nie truj dupy! Jednak kierowca nie przestaje machać rękami i krzyczeć, więc policjant podchodzi niechętnie do kierowcy, który nadal stoi na skrzyżowaniu z włączonym migaczem i coś tam mówi. Kierowca, nie wyłączając migacza, po prostu odjeżdża na wprost.

Z Rumunii przywiozłem smaczny ser, smaczne wino i pogodę pod psem. Psów tam nadal sporo, choć nie tak wiele jak kiedyś. Pamiętam, że jedna rzecz mnie zaskoczyła na dworcu głównym w Bukareszcie parę lat temu. Nie było gołębi. Były za to sfory kundli, które owe ptactwo zastąpiły. Teraz psiaków jest zdecydowanie mniej, ale można spotkać po 2, 3 wałęsające się, skołtunione i wychudzone zwierzaki czekające na lepszą przyszłość i może na jakiś ochłap z pańskiego stołu? Nie wiem czym one się żywią, bo na pewno nie są one agresywnie nastawione do ludzi.

Tak czy siak jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć Rumunię, to niech się nie waha, tylko się tam wybiera! Niech się wybierze, zanim - wzorem Polski - zaśmiecą swój krajobraz tysiącami koszmarnych reklam. Teraz jeszcze można dać się zaskoczyć nie tylko kreatywnością urzeczywistnioną stosem opon udających chłopka z Michelin, skórzaną kanapą stojącą na drewnianym postumencie przy ruchliwej drodze czy napisałem HALEWOOD ułożonym na wzgórzu przy odcinku autostrady i jednocześnie obwodnicy Sibiu. Swoją drogą - czy wiedzieliście, że Sibiu to Siedmiogród? Miasto jednego z najlepszych polskich władców. Wiecie, że w Bukowinie wciąż są polskie wioski? Wiecie, że część Rumunów posiada wpisaną w dowodzie narodowość polską, bo się urodzili na Huculszczyźnie? Rumunia naprawdę jest ciekawa. Naprawdę!

© patchwork
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci