Menu

patchwork

marynowany urok dekadencji!

Bezsilność.

maxxximus31

Wcoraj zobaczyłem długo wyczekiwane Przebudzenie mocy - film świetny, doskonale wyprodukowany, świetnie zagrany, oferujący widzowi wszystko to, co odnajdywaliśmy w częściach IV-VI. Mimo wszystko odrobina rozczarowania pozostała we mnie po seansie. Być może miałem nadzieję na to, że scenarzyści spróbują zbudować nową oś fabularną, woktół której na nowo będzie tkany świat przedstawiony. NIestety, a może na szczęście, scenarzyści postanowili skopiować pomysł części IV, dodać parę detali z innych części i dzięki temu uzyskać świeży, choć nie zaskakujący dla wielbicieli Gwiezdnych wojen chwyt stylistyczny. Jak mawiał inżynier Mamoń: Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No... To... Poprzez... No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.

Jednak ja tu nie chciałem pisać o Mamoniu czy kosmicznej epickiej opowieści, ale chciałem zauważyć, że paradoksalnie Przebudzenie mocy pasuje do naszej obecnej politycznej rzeczywistości. Mamy wśród bohaterów odrażającego, sterującego z tylnego siedzenia dyktatora, mamy zakompleksionego, tęskniącego za władzą absolutną naśladowcę Vadera, mamy przemawiającego do wojska generała, którego przemówienie było niczym nie odbiegało swą wymową od wszystkich wystąpień popleczników polskiej ciemnej mocy. Mamy też swoisty #gorszysortpolakow - wszystkich, którzy się sprzeciwiają Nowemu Porządkowi. W tym ujęciu nowe Gwiezdne Wojny stanowią przypadkową, zaskakującą, ale jednak parabolę dla wydarzeń w Polsce i już czekam kiedy prof. Gliński wyda wyrok skazujący film na banicję! 

Skąd zatem bezsilność w tytule dzisiejszego posta? Otóż otrzymałem prośbę od jednej, młodej osoby, którą posiadam wśród znajomych na FB. Poprosiła mnie ona o to, by nie oznaczać ją w postach dotyczących polityki. NIe ona jedna. Ktoś zauważył, że KOD w większości składa się z osób w średnim wieku. Niestety ma rację, młodzi albo omijają politykę, albo nie rozumieją, że dekokracja tkwi w każdym z nas. Młodzi chętnie - niczym uwiedziony ciemną stroną mocy młodzieniec - skupiają się wokół osób prezentujących radykalne idee. Młode osoby, w znacznym stopniu, nie mają wykształconego mózgu, co nie pozwala im na realną, refleksyjną ocenę rzeczywistości. Wczoraj na BBC Earth zaprezentowano dokument poświęcony przestępstwom, w tym przestępstwom popełnianym przez nieletnich. Okazało się, że w Nowej Zelandii istnieje program, który odstępuje od wymierzania ciężkich kar dla młodocianych przestępców, a oferuje programy reedukacyjne, dające czas ich mózgom do wykształcenia odpowiednich struktur, a co za tym idzie, dające im szansę na dokonanie świadomej autooceny własnych zachowań w wieku późniejszym i uniknięcie powrotu na ciemną stronę  życia.

Ergo. Jeśli nie zaczniemy prawdziwie edukować młodzieży, jeśli nie będziemy prowadzili atrakcyjnej, chwytlwej dla młodych mózgów, kampanii społecznej - nie będziemy w stanie wychować patriotów. Będziemy za to mieć w Polsce nieprzebrane rzesze Orków. Przepraszam: prawdziwych patriotów

© patchwork
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci