Menu

patchwork

marynowany urok dekadencji!

Prośba

maxxximus31

Szanowna Pani Beato Szydło!

W odpowiedzi na Pani publiczny apel zwracam się z gorącą prośbą o zaprzestanie działań pozorowanych, mających na celu wywarcie wrażenia, że podejmujecie Państwo jakąkolwiek próbę dialogu z osobami myślącymi inaczej. Nie czuję się przynależny do żadnej niemieckiej opcji, choć mam przyjaciół za zachodnią granicą i bardzo ich lubię. Mam też kolegów za wschodnią granicą i bardzo ich lubię. Mam też znajomych i przyjaciół na południe od Bielska, nawet w Afryce Północnej i też ich bardzo lubię. Nie głosowałem na PO, bo ta opcja mnie dawno napawała obrzydzeniem, ale to co Państwo uczynili przez ten krótki czas spreawia, że nie ma takiej skali we wszechświecie, na której mógłbym zaznaczyć ogrom obłudy i podłości, którą Państwo uczynili mi i wszystkim tym, którzy nie akceptują Państwa działań.

Władzę, którą otrzymaliście, nie zawdzięczacie woli Boga, bo nie sądzę, że jeśli Bóg istnieje, to chciałby się mieszać w Wasze sprawy, ale z pewnością zawdzięczacie Konstytucji RP oraz demokracji. Dzięki temu nie naród, ale jego część i to wcale nie większa, powierzyła Wam losy tego kraju. Kraju niedoskonałego, ale wciąż naszego. Kraju, który od 1989 roku zmienił się nie do poznania, który stał się wiarygodnym i odpowiedzialnym członkiem Unii Europejskiej i wzorem dla naśladowania dla wielu innych państw nie tylko w Europie. 

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy w Polsce stali się w jednakowy sposób beneficjentami tych przemian. Sam wielokrotnie zwracałem uwagę na postępującą gnuśność i bezwład polityków, na brak sprawiedliwości społecznej i upartyjnienie środowisk, które powinny być służebne wobec społeczeństwa. Dlatego nie poparłem ugrupowań politycznych, które przez 8 lat sprawowały władzę. NIe poparłem również PiS, ale uszanowałem głos wyborców. 

W kampanii wyborczej tak często słyszałem komunikat o mającej nas czekać Dobrej Zmianie, widziałem koszulki z napisem "damy radę". Od samego początku, per analogiam, kojarzyły mnie się z hasłem lansowanym za mojego dzieciństwa: "Pomożecie? Pomożemy!". To skojarzenie wydawało mnie się zabawne. Niestety okazało się prawdziwe. Państwa działania przypominają mi wszystko to, przeciw czemu walczyło pokolenie moich rodziców. Walczyli o wolną Polskę, kraj, w którym - podobnie jak w Stanach Zjednoczonych - wolność słowa jest wartością niezbywalną. Działania Pani rządu przypominają mi i pewnie wielu innym osobom mroczne czasy komunizmu. 

Nie wiem jak daleko są Państwo gotowi się posunąć, ale mój znajomy historyk stwierdził, że Państwa program jest łudząco podobny do programu narodowych socjalistów z Niemiec lat trzydziestych. Z tym, że na czele brunatnej siły stał austriacki kapral z dziwnym wąsikiem, a polskim teatrzykiem reżyseruje z tylnej kanapy człowiek, który wie, że dzięki temu tylko historia będzie mogła go osądzić.

Dlatego chciałbym się spytać czy według Pani, która wzywa do dialogu, do prowadzenia sporu wewnątrz kraju, jednokierunkowa komunikacja zakładająca z góry pogardę dla rozmówcy może być nazywana dialogiem? Nawet sporem? Wątpię. Proszę mi wybaczyć, ale jest Pani tylko przedłużeniem ręki Kaczyńskiego, bezwolną istotą skazaną na zapomnienie potomnych. Już sam Pan Prezes dobitnie pokazał Pani miejsce, nie zapraszając Pani na spotkanie z Orbanem. Dlatego nie ma Pani moralnego prawa pouczać innych, nie ma Pani prawa mówić w imieniu rządu - to nie ma Pani swego programu, to program Prezesa. Jedyne do czego ma Pani prawo, to proszę mi wybaczyć, ale ma Pani prawo milczeć i prosze, by Pani z tego prawa skorzystała.

Niedziela

maxxximus31

Jest niedziela. Miałem ochotę raz nie napisać o polityce, ale chyba się nie da. Jednak nie będę próbował się zanurzać w mrocznych duszach chłopaków od Jarka, bowiem nie umiem pływać w smole, jednak jedna rzecz mnie nurtuje: czy Panie i Panowie od Człowieka z Kotem rzeczywiście wierzą w to, co roibią, czy też po prostu są wierni do granic zdrowego rozsądku? Słuchałem wywiadu z Morawieckim, znakomitym skąd inąd menadżerem, który w sprawach narodowych mówił jak typowy lewicowiec - co nie jest żadną wadą (sam mam poglądy centrowe, centro-lewicowe) - ale te poglądy nałożone na matrycę bełkotu niby narodowego tracą swą nośność i stają się tylko propagandowym bełkotem. 

Zastanawiam się jak trzeba być zdeterminowanym, by z taką łatwością porzucić nie tylko przyzwoitość, ale nawej jej maskę i by młotem i sierpem wcielać idee rodem z poprzedniego systemu, ba - rodem z Niemiec lat 30. W Polsce trwa obecnie swoisty chocholi taniec, który ma tyle samo powabu, co ten opisywany przez Wyspiańskiego. Trwa swoiste okultystyczne misterium Człowieka z Kotem, Wielskiego Mistrza Zakonu Odruzconych - tych, którym przez lata - ze względu na ich defekty w ośrodkowym układzie nerwowym - odmawiano reprezentacji na forum publicznym.

Teraz wszystkie koszmary polskiej myśli politykierskiej zostały uwolnione, a znaczna część społeczeństwa nagle obudziła się i zrozumiała, że ich koszmarny sen jest zwykłą rzeczywistością.NIestety PO sama nam zgotowała ten los. Tolerując aparatczyków, obrastając w tłuszcz i gnuśniejąc. NIe potrafiła się przez 8 lat przeciwstawić kościołowi i Rydzykowi. Przecież Pani Prezydent Warszawy to aktywistka kościelna, a Pan prof. Rzepliński przyjął order z Watykanu. Wtedy pojawiły się pierwsze głosy, że Prezesowi Trybunału Konstytucyjnego to nie wypada. Jednak większość społeczeństwa machnęła na to ręką. Dlaczego? Polska w toku lat pozbawiła się sama zdrowej, świeckiej lewicy oraz intelektualistów, którzy pozbawieni anturażu kościelnego kreowaliby nowoczesną myśl humanistyczną. Mieliśmy do wyboru prawicę spod znaku PO i PSL oraz narodowych-socjalistów z prawej strony prawicy. Teraz nagle się dziwimy, że sytuacja się wymknęła spod kontroli. Jak nie ma równowagi, zawsze musi nastąpić kataklizm. Trawestując jednego polityka, Jaruś otworzył puszkę z Pandorą, a Antek znów zacznie majstrować przy brzozie. Czeka nas naprawdę trudny i ciężki czas - zwłaszcza trudny dla ludzi przyzwoitych.

Ad vocem

maxxximus31

Tak sobie myślę, gdy przeglądam wypowiedzi "jurodiwych" z kasty rządzącej, że albo muszą rzeczywiście być zaślepieni połannictwem bożym (lub prezesowym), albo muszą pić nadmiernie piołunówkę. Stawiam na to drugie, gdyż piołun i Piłsudski mają się bliżej ku sobie niż Piłsudski i Kaczyńśki. Kaczyński to raczej ma się blżej Berezie Kartuskiej, ale o tym słowotwórstwie nie będziemy dzisiaj pisać, bowiem jeszcze dojdziemy do niepokojących wniosków. 

Pani Szydło też jest niepokojąca, bo jest rodzaju żeńskiego, a nazwisko rodzaju nijakiego. Dlatego można powiedzieć, że ta szydło wyszło z worka, choć w tym wypadku wypadałoby się zapoznać z wieką literą, choć przyznam, że sam biję się z sobą czy zasługuje na wielką literę. Szydło wylazło z Brzeszcz, a tam kiedyś był bardzo fajny basem, który z czasem przestał być fajny i Pani musiała zostać Premierem, by się zrelaksować. Nota bene skupiłą się była Ona na trwaniu, więc u chłopaków w habitach podkreśla rolę continuum cielesno-duchowego oraz chęć świeckiego zbawienia Polski. Normalnie jestem jej wdzięczny, bowiem - bo wiem - nikt o zdrowych zmysłach i chęci przetrwania nie chciałby się narażać na śmiech potomnych. To musi być piołun! 

Na koniec dudy, które grają tak jak Prezes dmie. Wydawałoby się, że mie może dąć zbyt mocno, ale to tylko złudzenie, w wielkim duchu, wielka moc, ale ta moc jest z płuc, a nie z głowy. Niby sprytny, a niecierpliwy. Niecierpliwy, gdyż drugiej takiej szansy nie dostanie. Pominęli Go na liście internowanych, teraz musi się odkuć. Nie lubiłem Marszałka - bo doprowadził Polskę na skraj przepaści, ale Prezesa chyba bardziej nie lubię, bo robi to znacznie szybciej niż Marszałek. Tamten przynajmniej miał jakiekolwiek zasługi, a ten? Kota jedynie. To, że nie wpędził zwierzę w kłopoty, to dopiero wyczyn! 

Tak zastanawiam się, kiedy w końcu ferajna się ocknie? Boję się tylko, że stanie się to dopiero na dołku. Wtedy będzie dopiero płacz i tęsknota za niezawisłym sądownictwem, ale kto wtedy zdyplinuje sędziów, oj kto...

Szczęśliwego Nowego Roku

maxxximus31

Wiosna powoli zwija skrzydła, zdumione gąsienice nie zdążą się przepoczwarzyć, kwiaty nie zostaną zapylone, zaskoczona przyroda musi z powrotem szykować się do zimowego snu, a ludzie ponownie muszą spojrzeć w kalendarz, by zdać sobie sprawę, że styczeń puka do drzwi. 

Zrobiło się wyjątkowo ponuro. Wilgość powoli osiada na ziemi, powlekając ludzi warstwą bezruchu. W głośnikach Sia śpiewa o tym, że wybiera się do snu, a ja wpatruję się w ekran, wyławiając raz po raz znane mi litery. Powoli czuję, że docieram do kresu, Nie tylko czasu, ale i miejsca. za nim znajduje się nieznane. NIe wiem czy cieszyć się, czy obawiać. Tak czy siak przyszly rok zapowiada się ekscytująco, choć od takiej ekscytacji mądrzy Chińczycy stanowczo stronili, to nie da się ucieć od Fatum. 

Zwróciliście uwagę, że jedyną osobą, którą w języku angielskim piszemy wielką literą jest 1 osoba liczby pojedynczej? Ja! Wszystkie pozostałe piszemy małą literą. Ja pozostaje zawsze najważniejsze, niezależnie od tego jak bardzo chcemy podkreślić dobro wspólne - bo przecież Amerykanie to We the People. Jedność zbudowana z różnorodności. W naszej kulturze od dziecka uczymy się, że bycie samolubnym to grzech, że trzeba działać na rzecz wspólnoty, a jednocześnie życie uczy nas, że jak nie dbasz o swoje, to nikt za Ciebie tego nie uczyni.Dlatego jest tak dziwnie. Cierpimy na rozdwojenie jaźni> Z jednej strony mamy się poświęcić dla dobra ogółu, a z drugiej strony, cichcem, zagarniamy dobra wszelakie, by prężyć muskuły samorealizacji. 

Szczęście jest pojęciem względnym. Jedni odnajdują szczęście w stabilizacji, inni poszukują światów nietrwałych, w których ryzyko jest pokarmem duszy. Na różnorodności wyborów i gustów zbudowany jest świat. Tak już jest i nic tego nie zmieni. Nawet Jarosław Kaczyński. Jednak niezależnie od wszystkiego, większość z nas oczekuje jednego - akceptacji, zrozumienia. Nawet ci, którzy się będą tego wypierać. Ktoś kiedyś powiedział, że dopóty piszący ma choć jednego czytelnika, dopóki jest pisarzem. Brak akceptacji jest chyba najcięższą żywiową karą, której skutków nie są w stanie załagodzić największe pośmiertne laury.

2015 rok był rokiem trudnym. Mentalnie i fizycznie. Rokiem, w którym doświadczyliśmy wiele złego. Mam nadzieję, że 2016 będzie dla Was wszystkich czasem sukcesów, uśmiechu i wolności ducha.Tego Wam życzę bez względu na Wasze polityczne i religijne fascynacje. Oby Nam Wszystkim się darzyło! Do Siego Roku!

 

 

Bezsilność.

maxxximus31

Wcoraj zobaczyłem długo wyczekiwane Przebudzenie mocy - film świetny, doskonale wyprodukowany, świetnie zagrany, oferujący widzowi wszystko to, co odnajdywaliśmy w częściach IV-VI. Mimo wszystko odrobina rozczarowania pozostała we mnie po seansie. Być może miałem nadzieję na to, że scenarzyści spróbują zbudować nową oś fabularną, woktół której na nowo będzie tkany świat przedstawiony. NIestety, a może na szczęście, scenarzyści postanowili skopiować pomysł części IV, dodać parę detali z innych części i dzięki temu uzyskać świeży, choć nie zaskakujący dla wielbicieli Gwiezdnych wojen chwyt stylistyczny. Jak mawiał inżynier Mamoń: Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No... To... Poprzez... No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.

Jednak ja tu nie chciałem pisać o Mamoniu czy kosmicznej epickiej opowieści, ale chciałem zauważyć, że paradoksalnie Przebudzenie mocy pasuje do naszej obecnej politycznej rzeczywistości. Mamy wśród bohaterów odrażającego, sterującego z tylnego siedzenia dyktatora, mamy zakompleksionego, tęskniącego za władzą absolutną naśladowcę Vadera, mamy przemawiającego do wojska generała, którego przemówienie było niczym nie odbiegało swą wymową od wszystkich wystąpień popleczników polskiej ciemnej mocy. Mamy też swoisty #gorszysortpolakow - wszystkich, którzy się sprzeciwiają Nowemu Porządkowi. W tym ujęciu nowe Gwiezdne Wojny stanowią przypadkową, zaskakującą, ale jednak parabolę dla wydarzeń w Polsce i już czekam kiedy prof. Gliński wyda wyrok skazujący film na banicję! 

Skąd zatem bezsilność w tytule dzisiejszego posta? Otóż otrzymałem prośbę od jednej, młodej osoby, którą posiadam wśród znajomych na FB. Poprosiła mnie ona o to, by nie oznaczać ją w postach dotyczących polityki. NIe ona jedna. Ktoś zauważył, że KOD w większości składa się z osób w średnim wieku. Niestety ma rację, młodzi albo omijają politykę, albo nie rozumieją, że dekokracja tkwi w każdym z nas. Młodzi chętnie - niczym uwiedziony ciemną stroną mocy młodzieniec - skupiają się wokół osób prezentujących radykalne idee. Młode osoby, w znacznym stopniu, nie mają wykształconego mózgu, co nie pozwala im na realną, refleksyjną ocenę rzeczywistości. Wczoraj na BBC Earth zaprezentowano dokument poświęcony przestępstwom, w tym przestępstwom popełnianym przez nieletnich. Okazało się, że w Nowej Zelandii istnieje program, który odstępuje od wymierzania ciężkich kar dla młodocianych przestępców, a oferuje programy reedukacyjne, dające czas ich mózgom do wykształcenia odpowiednich struktur, a co za tym idzie, dające im szansę na dokonanie świadomej autooceny własnych zachowań w wieku późniejszym i uniknięcie powrotu na ciemną stronę  życia.

Ergo. Jeśli nie zaczniemy prawdziwie edukować młodzieży, jeśli nie będziemy prowadzili atrakcyjnej, chwytlwej dla młodych mózgów, kampanii społecznej - nie będziemy w stanie wychować patriotów. Będziemy za to mieć w Polsce nieprzebrane rzesze Orków. Przepraszam: prawdziwych patriotów

Apel do Prawdziwych Patriotów!

maxxximus31

Szanowni Patrioci!

 

Narzekacie na wszystkich, którzy nie popierają działań obecnej hunty, tfu! - ekipy rządzącej. Dziwicie się, że sporo osób nie chce klęczeć przez Rydzykiem i wykonywać jego poleceń (nie zasługuje na wielką literę). Szkalujecie wszystkich, którzy myślą inaczej, bo Wasz światopogląd wciąż tkwi w czasach realnego socjalizmu. Tylko teraz zamiast łobuzerki pod osłoną czerwonego sztandaru uprawiacie hucpę z krzyżem w ręku. Czasy się zmieniły, Wasza mentalność pozostała w głębokiej komunie. Myślicie, że świat jest czarno-biały? Sprawdźcie ilu członków byłej PZPR  jest obcnie w PiSie . Jeśli tęsknicie za PRL to zapraszam za wschodnią granicę. Tam odnajdziecie sprzyjający klimat.

NIe róbcie z Polsk pośmiewiska Europy. Pamiętam rządy bliźniaków i pamiętam dwuznaczne uśmiechy moich kolegów nie tylko z krajó Zachodu, ale również i zza południowej granicy, Możecie nie akceptować poprzedniej władzy (tak jak i ja nie akceptuję), ale łamania prawa, w tym Konstytucji, nie zdzerżę. Chcę  Wam przypomnieć, że właśnie dzięki tejże konsytucji możecie bez obaw wyrażać swoje zdanie, nie pójdziecie za to do pierdla. Jeszcze. Jarosław się o to postara. Najpierw wykończy jedną stronę, a potem zabierze się za swoich. Josef Wisarionowicz tak czynił. Adolf też. Czas na pojętnego ucznia. Problem w tym, że na razie skrył się na plecami swoich żołnierzy. Niech żyje "wódz"!

Czwartek

maxxximus31

Godzina 13:41. Niebawem Trybunał Konstytucyjny wypowie się. Trybunał ma po prostu przerąbane. Każdy werdykt, który będzie godził w działania PiSu oznaczać będzie frontalny atak poltyków brunatnej prawicy na sędziów. Będą padały hasła o ferowaniu we własnej sprawie, będą lekceważące komentarze Jarusia i Dudusia, może - a to też całkiem prawdopodobne - PiS nie uzna wyroku trybunału i stwierdzi, że wydali je sędziowie, którzy nie mieli prawda sądzić. Już jeden debil, legalnie wybrany przez stado matołów, powiedział, że skoro Trybunał Konstytucyjny stoi na drodze wprowadzanych przez PiS zmian, to należy usunąć Trybunał. To przecież oczywiste. Ci ludzi, którzy tak mówią, to albo leśne dziadki, albo młode, ogolone głowy, dla których demokracja jest złem, a zło - jak wiadomo powszechnie - należy niszczyć. 

Chwilowo społeczeństwo zapomniało o imigrantach. Dlatego w proteście przeciwko przyjmowaniu uchodźców spalono we Wrocku kukłę Żyda, pobito Egipcjanina w tramwaju, w Poznaniu pobito Syryjczyka, nota bene chrześcijanina, a w Trójmieście zaatakowano budynki, które są własnością muftiegol który do tej pory sobie spokojnie w Gdańsku pomieszkiwał. Przy okazji w Limanowej debile zaatakowali Romów, wypisawszy anty imigracyjne hasła na murach miejskich, a kretyni, podający się za kibiców zaatakowali zawodnika Ruchu Chorzów. Nota bene Polaka z krwi i kości. 

Pamiętam przekleństwo chińskie:  obyś żył w ciekawych czasach. Ktoś mnie musiał przekląć przed narodzeniem, bo jako pacholę stałem po szkole w kilkugodzinnych kolejkach "po mięso" na kartki. Potem pamiętam Solidarność i mądre słowa, mądrego Mazowieckiego, który wiedział, że Polacy są mistrzami w rozliczaniu się do 6 pokolenia wstecz. Postawił na grubą kreskę, czego wielu obecnych polityków nie może zdzierżyć, bo oni raczej z wypiekami na policzkach oglądali moment linczu Rumunów na Nicolae. Pamiętam durną decyzję o wprowadzeniu religii do szkół, pamiętam wejście do Unii Europejskiej i pamiętam wejście do Schengen. To pamiętam najlepiej, bo po pierwsze, byłem już całkiem sporym dzieckiem, a po drugie niesamowity był fakt, że nagle - z dnia na dzień  - granice chronione zasiekami, grodzone szlabanami, nagle się otworzyły i można było chodzić tam i z powrotem, tam i z powrotem, bez końca, bez proszenia się o pieczątkę w paszporcie. Pamiętam Polskę z roku 1997, widzę jak bardzo daleko odpłynęliśmy od portu macierzystego, od przaśnej rzeczywistości. NIestety, na skutek nieudolnych i zadufanych w sobie politykierów z PO, mamy przy władzy populistów, którzy marzą o powieleniu i udoskonaleniu modelu węgierskiego w Polsce. Wszak Magyar Lengyel Ket jo barat.

Nie wiem, jaki wyrok wyda TK, wiem tylko jedno, że działania obecnej władzy przypominają mi politykę jedynie słusznej siły Narodu - Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Tym razem czerwonych sztandarów nie uświadczymy, ale zamiast tego miesięcznice i lasy krzyży oraz bezwstydny atak polityków na myślących inaczej. 

Kiedyś Churchill powiedział, że "Historia Europy ma swoją tragiczną tajemnicę, właśnie Polaków, którzy indywidualnie są zdolni do heroizmu i posiadają cnoty waleczności i wdzięku, a którzy wykazują w swoim życiu państwowym niedostatki nieuleczalne. Wspaniali w rewolcie i w czasie klęski, stają się nikczemni i nędzni w chwili zwycięstwa. Odważni z odważnych są częstokroć kierowani przez podłych pomiędzy najpodlejszymi. Ciężko mówić o arogancji i błędach ich polityki, o strasznych rzeziach i nieszczęścciachh, na które zostali skazani przez wariactwa swej polityki."

Dlatego Polacy. Pamiętajcie o słowach Platona. Pamiętajcie też, że takie są Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Amen.

platon

 

Jest niedziela, będzie kiedyś znów niedziela.

maxxximus31

Jak co dzień poranek spędziłem, rogrzebując sterty porannych wiadomości, wśród których najmocniej wybija się informacja o wygranej Barcelony nad Realem Madryt i to na Bernabeu. Jako sympatyk Blaugrany miło mi się zrobiło, na wieść, że Królewscy dostali tęgie lanie. Takie Schadenfreude. Ktoś powiedział, że jak to możliwe, że to sformułowanie - czerpanie radości z nieszczęścia innych - wymyślono w Niemczech, gdy tak naprawdę jest to symbol natury typowego Polaka?

NIe do końca tak jest. Dowcip o hodowcy, który zamiast sobie samemu życzyć powiększenia stada, życzył sąsiadowi, by mu krowy zdechły. słyszałem również i na Słowacji i w Czechach. Z pewnością satysfakcja z niepowodzenia innego człowieka tkwi w nas głęboko, jednak pewne narody uznają to za przejaw niegodny człowieka, a dla innych jest to sport narodowy. Widzę to doskonale, obserwując niezmącony i nieograniczony strumień nienawiści ziejącej z komentarzy zamieszczanych na forach internetowych. Od razu przypominam sobie fragment polskiego filmu Job, czyli ostatnia szara komórka, w którym odbywał się teleturniej (coś na kształt familiady), a jego celem było udowodnienie nienawiści do sąsiadów. Film już ma swoje lata, ale scena ta wciąż jest bardzo aktualna w swej wymowie.

W zeszłym roku miałem okazję spędzić parę dni w Bawarii. Mała wieś, gdzieś w górach blisko austriackiej granicy, wychodzę na spacer, nikogo nie znam, przechodzę przez wieś, a wszystkie osoby, które nie tylko mijałem, ale które były również w zasięgu mego wzroku, mnie witały, machały, uśmiechały. Mała wieś, gdzieś w Polsce, idę, mijając starszą kobietę, mówię: dzień dobry! Kobieta do mnie: a znamy się? Ile razy się nam zdarzyło usłyszeć na jakiejść imprezie: czego się na mnie patrzysz?!! Przecież powinniśmy mijać ludzi ze wzrokiem wbitym w ziemię! W dodatku nie wolno się nam uśmiechać, bo albo kpimy, albo coś z nami nie jest w porządku. Prawdziwy Polak musi być zawsze czujny. Oczywiście po zastosowaniu najpopularniejszego anestetyku, wszyskie zahamowania mijają i wtedy prawdziwy Polak wyraża w pełni swe uczucia, najczęściej próbując dokopać innym. Stąd jak się bawię na zakrapianej imprezie na Słowacji czy w Czechach, czuję się bezpiecznie. Pewnie zostanę oskarżony o kalanie własnego gniazda, ale mam to gdzieś!

Jest niedziela, więc wszystkim Polakom życzę mniej smutku i niechęci - zwłaszcza, że jako - w większości - chrześcijanie powinniśmy pamiętać, że istnieje coś, co się  nazywa przykazanie miłości – według Ewangelii dwa przykazania ustanowione przez Jezusa: miłości do Boga i miłości bliźniego (tj. do każdego człowieka). Zwane są też największym przykazaniem. Chcę również dodać, że podobne przykazanie funkcjonuje również w Koranie, dlatego tak wiele łączy chrześcijańskich i muzułmańskich ekstremistów. Tak wiele. Ave!

Świat w kryzysie

maxxximus31

Jeszcze niedawno myślałem, że będę pisał o jesiennym spleenie, który miał był się nasunąć na ziemię wraz z ciemnościami oraz zimnym, zmywającym z ciała nadzieję na ciepłe dni, deszczem. Wydawało się, że będę pisał porażającej zmysły feerii barw słowackich lasów, których drzewostan nie został pozbawiony istnienia dekretem Habsburgów - tak jak się to stało w Beskidzie Śląskim i Żywieckim zmonopolizowanym przez iglaki. Myślałem, że będę pisał o ponownych zmaganiach sportowych po pozbyciu się głównych objawów stanu zapalnego stawu krzyżowo-biodrowego. Wiele myśli przebiegało przez mą głowę. Nie miałem jednak ani zdrowia, ani nerwów, by próbować się zmagać z materią słowną, trzymany pod wodą silną ręką polskiej administracji państwowej.

Tymczasem, zanim zdążyłem się ocknąć z czarnego snu bogini Kaali (jak to było w Indianie), PiS zdążył wygrać wybory, pojawiła się realna groźba powrotu do świadomości rodem z PRL czy (co gorsza) faszystowskich Niemiec -tak! Przemówienia części polityków strony wybranej w demokratycznych wyborach (a może sfałszowanych?) stanowią dla mnei przedziwny melanż socrealizmu - z hasłem dnia: Damy radę! - z narodowym socjalizmem czy włoską Falanga. 

Brunatnego koloru obawiam się w równie dużym stopniu jak lewackiej utopii. jedno i drugie ogranicza wolność człowieka. Najgorsze, że PiS zaraz po wyborach porzucił maskę ugrupowania, które chce łączyć społeczeństwo. Znaczy się: chcą połączyć społeczeństwo w jedynie słuszny sposób. Co więcej, obawiam się, że wkraczamy do Mordoru nie tylko na 4 lata,a le na znacznie dłużej. Sauron Jaruś rękami wiernych oddziałów przywróci równowagę w świecie! Wierzcie mi!

Tej klęski nie dało się uniknąć. Spasione 8 letnią władzą PO przypominało boksera, który wskoczył do ringu zaraz po sutym obiedzie, boksera, który dawno nie widział sali treningowej, gdyż wszyscy poprzedni pretendenci walczyli w znacznie niższej wadze. W dodatku PO zniechęciło do siebie nawet tych, którzy do tej pory głosowali na nie, by nie oddać głosu na populistyczny PiS. Polska prawica z zadziwiającą skutecznością odebrała głosy również lewicy, pozbawionej wsparcia choćby studentów. Polskie uczelnie stały się kuźnią kadr dla prawicowego ekstremizmu. Ostanim gwoździem do trumny PO byli uchodźcy. 

Po zamachu w Paryżu Europa nie będzie już taka sama. O ile atak na WTC był czymś irracjonalnie dalekim, czymś, co dla wielu złośliwców upajających się nieszczęściem innych, był sprawiedliwą karą dla zadufanej Ameryki, o tyle atak w Paryżu pokazał,. że niebezpieczeństwo jest bliskie i realne. Czytam komentarze internautów i nie widzę już ani jednego głosu rozsądku. Pozostaje nienawiść i chęć odwetu. Jestem ciekaw co się stanie z ludźmi, którzy chcieli żyć w pokoju w bezpiecznych państwach? Czy zostaną stygmatyzowani? Czy będą się zmagać z koniecznością udowadniania własnej niewinności? 

Znana w psychologii reguła mówi, że tłum jest tak mądry jak jego najgłupszy członek, a przerażony tłum nie myśli w ogóle. Po chwili strachu, po chwili ogłupienia powrócą zmysły. Pytanie czy powróci również głos miłości bliźniego? Czy skupimy się jedynie na zamykaniu granic i izolowaniu się? Jeszcze przez zamachem w Paryżu, po wielokroć powtarzałem, że moim zdaniem ISIS prowadzi celową politykę wbudzania nienawiści. Jest to celowe, świadome działanie. Skończy się tak, że wybuchnie regularna bitwa pomiędzy Europą, Ameryką a światem islamskim. Terroryści doskonale sobie zdają sprawę, że im gorzej, tym lepiej. Dlatego naleźy się spodziewać kolejnych uderzeń. 

Pracowałem swego czasu w krajach arabskich. Dlatego moje spojrzenie na ludzi jest inne niż tych, którzy nigdy nie widzieli Araba żywego lub widzieli go w zamkniętym kurorcie. Powiem otwarcie: to USA i częściowo Europa sprokurowały sobie tę sytuację. USA, próbując sobie zagwarantować interesy w regionie usuwało lokalnych dyktatorów, którzy jako jedyni byli gwarantami laickości państw arabskich. Jeszcze niedawno słyszalem krytykę Egiptu (w którym również pracowałem), w którym armia obaliła Mursiego. W końcu legalnie wybranego. Jednak zrobiła to po to, by nie dać islamistom dojść do władzy. W kraju,. w którym PKB jest w 50% zależne od turystyki, rządy islamistów skończyłyby się katastrofą. Dziwne jak partykularne, krótkotrwałe interesy potrafiły przyćmić zdrowy rozsądek. 

Życzę wszystkim udanej niedzieli. A jako deser polecam informację (którą teraz dostałem) na temat gróźb w Limanowej. Mordor się zbroi. Mordor czuje się bezkarny i powoli rusza! 

Posucha październikowa

maxxximus31

Długo nie pisałem. To mnie się zdarza. Nawet często. Nazbyt często. Na szczęście powróciłem do bloga i powróciłem do pisania. Rozciągam swe synapsy w intelektualnej rozgrzewce i mam nadzieję, że nie utraciły ani gibkości, ani siły. Ten rok dobiega końca. Nie mogę się doczekać, gdy na kalendarzu zobaczę datę 2016. Najgorsze jest jednak to, że z końcem starego roku zobaczę w telewizorze triumfującego Kaczora wraz z jego twarzową świtą. Czuję nawet jak już się przygotowują do objęcia władzy i wprowadzenia rozwiązań wpychających Polskę w ramiona średniowiecza. Polska nie musi być mądra, musi być katolicko-narodowo-przaśno-komunistyczna. Tak, taka musi być.

Nie zamierzam dzisiaj pisać o polityce, bo wróciłem z Rumunii, która poza prawie identycznymi jak polskie tablicami rejestracyjnymi, rozdrobnieniem klastrowym oraz paroma innymi przymiotami ducha, które można wyciąć ze sztampowej opowiastki o narodzie Lecha, to jednak posiada wciąż urok nie do końca zniszczonego komercją społeczeństwa. Kobiety piękne, mężczyźni - swą odmiennością - przystojni, ludzie umieją się bawić i są nie tylko gościnni, ale - co niespotykane w wielu miejscach - nadal lubią Polaków. No, czegóż chcieć więcej?

Jedna rzecz mnie tam tylko przeraża: konieczność jazdy samochodem po Bukareszcie. Może tylko wytrawni kierowcy rodem z Warszawy, dla których wiele zachowań związanych z kulturą jazdy pozostaje jedynie zbędnym zapisem kodeksowym, odnajdą w takim Bukareszcie wyzwanie godne huzara, ale nawet dla nich wiele zachowań kierowców będzie uznane za nie tylko dziwne, ale wręcz zdumiewające.

Jadąc na wprost jedną z głównych arterii., na skrzyżowaniu trzypasmowych jezdni, samochody - jak to w naszych cywilizowanych krajach - pchają się bez umiaru do lewoskrętu. Nie mogąc zjechać ze skrzyżowania , stają się zaczynem chaosu, bowiem samochody - mając już zielone światło - zaczynają wjeżdżać na już zajęte skrzyżowanie. Do tego kierowca, który stał za moim samochodem, nagle włącza prawy kierunkowskaz, zjeżdża na skrajny lewy pas, wbija się w stado samochodów i kompletnie odcinam wszystkim drogę ucieczki.

20151008_083008

Temu wszystkiemu przygląda się pan policjant, który prawdopodobnie został skierowany na skrzyżowanie celem pomocy kierowcom w rozładowaniu sytuacji stresowych. Pan policjant przygląda się z boku i nie reaguje. To oczywiste, przecież stoi po drugiej stronie, a chaos jest na środku. Na koniec jeden z kierowców postanawia wyjść z samochodu. Wysiada i zaczyna krzyczeć na mundurowego. Tamten tylko rozkłada bezradnie ręce, jakby pytając: czego ty chcesz ode mnie człowieku, przecież ja sobie spokojnie stoję! Jedziesz samochodem? To sobie chłopie radź, a nie truj dupy! Jednak kierowca nie przestaje machać rękami i krzyczeć, więc policjant podchodzi niechętnie do kierowcy, który nadal stoi na skrzyżowaniu z włączonym migaczem i coś tam mówi. Kierowca, nie wyłączając migacza, po prostu odjeżdża na wprost.

Z Rumunii przywiozłem smaczny ser, smaczne wino i pogodę pod psem. Psów tam nadal sporo, choć nie tak wiele jak kiedyś. Pamiętam, że jedna rzecz mnie zaskoczyła na dworcu głównym w Bukareszcie parę lat temu. Nie było gołębi. Były za to sfory kundli, które owe ptactwo zastąpiły. Teraz psiaków jest zdecydowanie mniej, ale można spotkać po 2, 3 wałęsające się, skołtunione i wychudzone zwierzaki czekające na lepszą przyszłość i może na jakiś ochłap z pańskiego stołu? Nie wiem czym one się żywią, bo na pewno nie są one agresywnie nastawione do ludzi.

Tak czy siak jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć Rumunię, to niech się nie waha, tylko się tam wybiera! Niech się wybierze, zanim - wzorem Polski - zaśmiecą swój krajobraz tysiącami koszmarnych reklam. Teraz jeszcze można dać się zaskoczyć nie tylko kreatywnością urzeczywistnioną stosem opon udających chłopka z Michelin, skórzaną kanapą stojącą na drewnianym postumencie przy ruchliwej drodze czy napisałem HALEWOOD ułożonym na wzgórzu przy odcinku autostrady i jednocześnie obwodnicy Sibiu. Swoją drogą - czy wiedzieliście, że Sibiu to Siedmiogród? Miasto jednego z najlepszych polskich władców. Wiecie, że w Bukowinie wciąż są polskie wioski? Wiecie, że część Rumunów posiada wpisaną w dowodzie narodowość polską, bo się urodzili na Huculszczyźnie? Rumunia naprawdę jest ciekawa. Naprawdę!

© patchwork
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci